Bidon Camelbak Podium

Bidon Camelbak Podium

Większość osób nie przywiązuje wagi do bidonu. Od taka tam butelka do wożenia wody na rowerze. Nad czym tu myśleć lub rozpisywać się? Czyżby? Po czterech miesiącach używania, kilku tysiącach kilometrów wożenia i wielu litrach wypitych płynów, przekazujemy swoje opinie na temat bidonu Camelbak Podium. 

Bidon Camelbak Podium

 

Firma Camelbak przyzwyczaiła nas już do tego, że przywiązuje wiele uwagi do takich drobiazgów jak bidon. Jej pracownicy z pewnością spędzili wiele godzin na testowanie i poprawianie tej butelki na wodę. Faktycznie pomysły mają ciekawe. Zacznijmy od materiału z jakiego jest wykonany. Jesteśmy słabi z chemii więc nie podamy jego składu ani prawidłowej nazwy. Ważne, że jest to “plastik” który nie wpływa na smak nalanego napoju. W korzystaniu z bidonu najbardziej nie lubimy, gdy płyn który pijemy smakuje “plastikiem”. Camelbak Podium faktycznie nie wpływa na smak.

Tęgie głowy z Camelbak zaproponowały jeszcze wersję Podium Chill. W tej opcji bardziej zaszaleli z budową bidonu. Specjalna konstrukcja ścianek pozwala utrzymać temperaturę napoju. Nie jest to jednak termos. Chroni napój przed nadmiernym nagrzewaniem w ciepłe dni lub wychładzaniem w jesieni i zimie. My używając obu bidonów, nie zauważyliśmy znacznej różnicy między wersją zwykłą, a Chill. Nie dokonywaliśmy pomiarów, więc był to subiektywny test. Dla zainteresowanych bardziej obiektywnym testem właściwości termicznych odsyłamy tutaj – redaktorzy BikeBoard’u używali kostek lodu.

Kolejna innowacja to zawór Jet Valve™. W przeciętnym bidonie zawór, przez który leje się napój, otwierany jest zębami. Chwyta się nimi “grzybek”, pociąga i zaczyna lać się woda. To jest jednak dość “przestarzała” konstrukcja. Camelbak zaproponował coś lepszego. Zawór który blokuje się sam. Gdy naciskamy bidon ciśnienie samoczynnie otwiera zawór i leje się płyn. Gdy przestajemy naciskać, ponownie się zamyka. Dodano jeszcze na wszelki wypadek pokrętło, którym blokowany jest “grzybek”. Ma to zagwarantować, że nie wylejemy zawartości przypadkiem. Na przykład niosąc bidon w plecaku. W praktyce działa to nadzwyczajnie dobrze. Brak konieczności zamykania i otwierania zaworu zębami ułatwia popijanie na rowerze.

Bidon Camlebak Podium

Bidon Camelbak Podium nie jest jednak bez wad. Według nas największa z nich jest konstrukcja zaworu Jet Valve™. Po kilku użyciach pojawia się wewnątrz “grzybka” czarny osad. Czy są to bakterie, pleśń, czy być może obca cywilizacja – trudno nam powiedzieć. Ciężko go usunąć. Wkładanie do zmywarki nie pomaga. Nie pomogło nawet regularne wyparzanie we wrzątku. Szukaliśmy w interecie czy to tylko my mamy taki problem. Okazało się, że nie. Na forach jest sporo dyskusji na temat usuwania wspomnianego osadu. Najzabawniejsza wydała nam się porada by kupić specjalną szczoteczkę Camelbak’a i jej używać. Czyli aby używać bidonu musimy dokupić jeszcze szczoteczkę za 2/3 jego ceny?

Tu dochodzimy do kolejnej wady – cena około 69 zł. Rozumiemy, że produkty wyższej jakości, wyposażone w patenty ułatwiające korzystanie z nich, są droższe. Trzeba producenta wynagrodzić za jego czas poświęcony na udoskonalanie produktu. Jeśli jednak dostajemy produkt z wadą, a dla jej wyeliminowania potrzebujemy dokupić kolejny produkt tego producenta, to chyba coś jest nie tak. My na pewno wracamy do bidonów z “przestarzałą” konstrukcją zaworu. W nich nigdy nie mieliśmy problemu z czarnym osadem. Dodatkowo są one dużo tańsze.

About dwabaranki

One thought on “Bidon Camelbak Podium

  1. Fajny bidon, ale serio nie śmierdzi plastikiem gdy się go w środku powącha? Ja jeszcze nie trafiłam na taki, więc może się tym zainteresuję. Na razie jeżdżę z butelką po napoju izotonicznym na O, która ma pojemność 0,75L i idealnie pasuje do koszyczka na bidon. Na kilka napełnień wystarcza.

Leave a Reply