dwa baranki-1

Czarny kot i biały boa w Calpe

Michał Kwiatkowski, Maja Włoszczowska, polskie teamy kolarskie CCC Sprandi Polkowice i ActiveJet, wybrały się w tym roku trenować w zimie do Calpe w Hiszpanii.  Jeśli oni tam jadą, to Dwa Baranki też! Jazda drogami którymi jeżdżą najlepsi kolarze. Możliwość spotkania ich na trasie. Co może być przyjemniejszego dla miłośników kolarstwa?

dwa baranki-1

Wsiadasz w samolot i za cztery godziny jesteś w ciepłej Hiszpanii. Piękne widoki, błękitne niebo, słoneczna pogoda, nieskończona ilość serpentyn czekających na kolarzy. Rowerowy raj! Mekka rowerzystów z całej Europy. Tu trenuje duża część zawodowych kolarzy. Widok z Calpe na morze i słynną skałę “Peñón de Ifach” robi wrażenie. Dostępność tras i wybór profilu terenu przyprawiają o zawrót głowy.

Nie ma Calpe bez Morairy. Małej miejscowości nad morzem oddalonej o kilkanaście kilometrów na północ. Dystans do przejechania niewielki. Podjazdy również. Miasteczko zlokalizowane tak, że nadaje się idealnie na punkt końcowy przejażdżek po okolicy lub cel wyjazdu w dniu odpoczynku między dłuższymi wyprawami. Relaks w kawiarni z widokiem na morze i pyszna kawa sprzyjają regeneracji. Może uda się wypić kawę w towarzystwie znanych kolarzy! Regularnie tu przesiadują. Może filiżanka małej czarnej z Morairy to sekret ich kondycji?

Czarny kot i biały boa

Tutaj też zaczęły się przygody naszego wyjazdu. Bez dodatkowych atrakcji byłoby nudno. Pierwszego dnia po wyjęciu z toreb i złożeniu naszych rowerów, wybraliśmy się na obowiązkową wycieczkę na kawę (i coś małego do schrupania). W drodze powrotnej napotkaliśmy na swojej drodze czarnego kota. Przebiegł ją niestety. Nie jesteśmy przesądni ale to zdarzenie jakoś dziwnie zapadło nam w pamięć.

dwa baranki-21

Pech nas dopadł następnego dnia. Rano, gdy Piotrek zapinał swojego nowego – białego jak u prawdziwego pro kolarza – buta rowerowego. Biały boa na lewym bucie postanowił odmówić współpracy. Postanowił, że dziś nie będzie ani naciągał ani luzował linki spinającej buta. Drugi, z dziesięciu dni wyjazdu, to świetna chwila na taką awarię!

Buta nie dało się zapiąć. Nie pomogły nawet telefoniczne konsultacje ze znajomym mechanikiem rowerowym z Krakowa. Szybka decyzja – szukamy sklepu i kupujemy najtańsze buty. Cokolwiek nadającego się do jazdy przez kolejne 9 dni (najlepiej na rzepy, bez boa). Trafiliśmy do Cyclos Tony. W pierwszej chwili byliśmy mocno zaskoczeni jak dobrze wyposażony jest mały sklep w Calpe. Wybór kolorów, rozmiarów i modeli. Nie tylko butów. Były też rowery Kross’a do kupienia. My chcemy więcej takich sklepów w Polsce! Nawet Monika znalazłaby coś dla siebie. Wyjazd uratowany.

Col de Rates i nasz wóz serwisowy

Dwa Baranki miały w Calpe do dyspozycji piękny pomarańczowy wóz serwisowy i mechaników CCC Sprandi Polkowice. Jak to możliwe? To też atak pecha po czarnym kocie. Zacznijmy jednak od początku, czyli od Col de Rates. Małej miejscowości w górach niedaleko Calpe.

Mijaliśmy ją drugiego dnia wyjazdu. Tego dnia planowaliśmy podjechanie znanego w okolicy podjazdu – Col de Rates. Bardzo często wykorzystywanego przez kolarzy w trakcie treningu. Prowadzi na wysokość ponad 600 m.n.p.m. Punkt obowiązkowy wypadu. Wstyd być w Calpe i go nie podjechać!

colderates

Wspinaczka zaczyna się w miejscowości Parcent. Gdy dojeżdżaliśmy, widać było po lewej stronie samochód jadący gdzieś wysoko na zboczu góry. Tam mieliśmy jechać. Wysoko – ale jak już tu jesteśmy – to trzeba wyjechać. W sumie 6,5 km i średnio 5% nachylenia. Dla profesjonalistów przyjemne nachylenie do treningu. Dla nas, ostra wspinaczka.

dwa baranki-20

Dotarliśmy na szczyt. Widok cudowny. Wart wysiłku. Trasa w dół wiodła przez miejscowość Tarbena. Bardzo malowniczą i z kolejnymi genialnymi widokami. Na zjeździe oczywiście serpentyny. Piotrkowi po drodze odmówił współpracy przedni hamulec. Musiał go naprawić przed kolejnymi zjazdami. Tylko sam tego nie umiał zrobić.

Następnego dnia rano wycieczka do mechaników CCC Sprandi Polkowice. Drużyna “stacjonowała” dwie ulice od naszego mieszkania. Może pomogą? Zgodzili się. Szybka naprawa hamulców i mogliśmy dalej jeździć. Rower naprawiony przez takich speców od razu szybciej jeździł 😉

 

Ciąg dalszy wkrótce…

About dwabaranki

7 thoughts on “Czarny kot i biały boa w Calpe

Leave a Reply