Giro d'Italio peleton

Giro d’Italia

Trzy tygodnie ścigania za nami. Alberto Contador w pięknym stylu zwyciężył Giro d’Italia. Pojawił się polski akcent. Drużyna CCC Sprandi Polkowice w tym roku miała możliwość wystartować w tak znaczącym wyścigu. Ich wyniki mogą budzić pewien niedosyt ale już zaproszenie polskiego teamu na tak znaczącą imprezę to duże wyróżnienie. Za rok na pewno będzie lepiej.

Co ma Giro d’Italia do Baranków? Po za tym, że oglądamy z zapartym tchem relacje w Eurosporcie? Kibicowaliśmy naszym na miejscu we Włoszech! Oczywiście chcielibyśmy robić to przez całe trzy tygodnie wyścigu. Tym razem mogliśmy tylko na 17 etapie rywalizacji. Organizatorzy zrobili nam mały prezent. Wspomniany etap przebiegał nad jeziorem Como. Jedną z naszych ulubionych miejscówek do jazdy na rowerze. Giro d'Italia w Menaggio Trasa przebiegała tuż obok domku, który wynajmujemy. Nie kibicowaliśmy jednak z okien. Postanowiliśmy wybrać miejsce przy trasie, gdzie zawodnicy pojadą wolniej i będą na wyciągnięcie ręki – tylko kolarstwo pozwala na takie wrażenia. To dużo lepsze niż na oglądanie imprezy na stadionie (w dalekim rzędzie).

Padło na miejscowość Menaggio. Tutaj peleton po przejechaniu wzdłuż brzegu jeziora Como kierował się w stronę mety w Lugano. Ostatnie kilometry trasy znaliśmy dokładnie. Dwa dni przed przejazdem kolarzy zrobiliśmy rekonesans. Przejechaliśmy ostatnie 40 km siedemnastego odcinka Giro d’Italia. Super uczucie, gdy wiesz dokładnie jaki wysiłek czeka peleton na trasie.Giro d'Italia trasa Pierwsze kilometry oglądaliśmy na ekranie telewizora. W znajomej knajpce przy promie w Menaggio. Goście i cała obsługa żyli wyścigiem. Zanim przyjechał peleton wszyscy kelnerzy ubrali się w koszulki Giro d’Italia. Nam udało się kupić na miejscu różowe czapeczki.

Na miejscu we Włoszech relacja w telewizji jest bardziej emocjonująca. Oczekiwanie na przyjazd peletonu “przyspiesza” relację. Kolarze jadą jakby trochę szybciej. Na 20 minut przed przejazdem peletonu stajemy na trasie. Zbiera się już tłum kibiców. Pojawia się obsługa techniczna, samochody, motocykle i helikopter telewizji. Napięcie rośnie. Każdy chce znaleźć najlepsze miejsce do oglądania głównych bohaterów wyścigu.

Jadą! Słychać szum opon. Ponad sto rowerów pędzących jednocześnie po asfalcie ze średnią prędkością przekraczającą 40 km/h wydaje niesamowity dźwięk. Ostre hamowanie, hałas ponad stu zmienianych przerzutek i dźwięk przyspieszania całej grupy na wyjściu z zakrętu. Niesamowite wrażenie!

Finisz etapu oglądamy na telewizorze w “naszej” knajpce. Wraz z pozostałymi emocjonujemy się sprintem zawodników do mety. Wygrał Sacha Modolo – Włoch. Totalna radość obsługi i gości z triumfu rodaka. Oglądanie Giro d’Italia na miejscu jest milion razy ciekawsze niż relacja w telewizji oglądana w domu w Polsce. Niezrównana atmosfera i emocje.

About dwabaranki

Leave a Reply