DCIM101GOPRO

Listopad w Calpe

Listopad, temperatura 21 st. C, jadę “na krótko”. Co prawda nie jest to złota polska jesień ale i tak mi się podoba. W kraju Święto Niepodległości. W Warszawie jakieś marsze i rozróby. Podpalą tęcze lub wóz transmisyjny TVN’u. Wariactwo. Co z ludźmi robi brak słońca!

Dobrze, że jestem w Hiszpanii. Tu mi słońca na pewno nie zabraknie. Przed wyjazdem, znajomi dziwili się dlaczego jadę po raz kolejny w to samo miejsce. Przecież lepiej jechać odkrywać coś nowego. Właściwie to tak ale mnie jakoś Calpe przyciąga. Gdy siedzę na tarasie wynajętego mieszkania, popijam doskonałe wino za 2,5 Euro, słyszę szum morza i widzę symbol Calpe – półwysep Peñón de Ifach – czuję się niesamowicie zrelaksowany.

Poprzedni wypad do Calpe – w lutym – obfitował w przygody. Tym razem udało się uniknąć dziwnych zdarzeń. Choć przygody z czasem fajnie się wspomina. Tras do jazdy rowerem cała masa. Okolica nie jest płaska, sporo tu pojazdów. Nadal sprawiają mi sporo trudności ale stanowią miłe wyzwanie. W końcu po to męczę się i trenuję w Krakowie, by łatwiej je zdobywać. Postępy na szczęście są!

W listopadzie jeździ po okolicy znacznie mniej kolarzy. Dziwne, bo w sumie jakoś mi tu teraz cieplej niż w lutym. Może wtedy źle trafione z pogodą? Na pewno nie spotkasz na trasie pro kolarzy. Oni teraz mają przerwę po sezonie i nie myślą o pedałowaniu. Pojawią się tu tłumnie wiosną. W lutym mijali nas na trasie kolarze CCC, BMC, Etixx Quick-Step i Michał Kwaitkowski, a także Maja Włoszczowska. Doborowe towarzystwo. Jeśli kochacie kolarstwo musicie spakować rower do samolotu i przyjechać pojeździć z nimi. Calpe to najlepsza miejscówka do jazdy zimą!

Z nowych miejsc, do których w listopadzie dojechałem rowerem, najciekawszy jest Cumbre del Sol. To tuż obok Calpe. W 2015 roku ostatni podjazd dziewiątego etapu Vuelta a Espana. Można go podjechać z dwóch stron. W trakcie wyścigu kolarze jechali z obu. Nachylenie jest bardzo duże. Mimo, że “górka” ma jedynie około 420 mnpm., to sprawiła problem nawet profesjonalistom. Widać to w relacji telewizyjnej. Zdobycie jej sprawia wiele satysfakcji!

Doskonała jest trasa z miejscowości Xalo, przez Bernię do Benissy. Polecam przejazd w odwrotnym kierunku niż jechałem. Odcinek do Benissy ma kiepski asfalt, strach się rozpędzić. Lepiej jechać powoli do Góry. Widoki są boskie. Widać morze, Calpe i okoliczne góry. Cudownie! Chyba najładniejsza trasa jaką dotąd jechałem w życiu! Sprawia wrażenie, że asfalt wylano tylko dla kolarzy. Po drodze spotkałem może trzy samochody. Cała droga twoja.

Godny uwagi jest również podjazd do Tàrbeny. Nie tak malownicza trasa jak ta wspomniana wcześniej ale gdy już dojedziesz na szczyt. Widok zapiera dech w piersiach! Przygotowano taras widokowy z ławeczkami. Widzisz całą dolinę, którą jechałeś, okoliczne góry, morze i miejscowość Benidorm. Dla takiego krajobrazu warto się pomęczyć i wdrapać na te 800 mnpm.

dwa baranki-1

Generalnie, w jakąkolwiek stronę skierujesz rower, nie będziesz zawiedziony. Przepiękne miejsce do jazdy. Prawie cały rok super pogoda. W większości miasteczek mijanych po drodze można zatrzymać się na kawę i coś pysznego do jedzenia. Za kilka euro. Miejscówka, którą każdy kolarz musi zaliczyć raz w życiu. Wiosna tuż, tuż. Rezerwuj urlop!

.

About dwabaranki

Leave a Reply