winne-4

Trening kolarski

Poczuj się jak PRO przez jeden dzień. Podobne hasło promuje Velo Toruń, imprezę kolarską, której patronuje Michał Kwiatkowski. Nie wystartuję – do Torunia trochę daleko – ale chcę się poczuć jak PRO. Czyli ruszam z treningiem kolarskim.

Nigdy wcześniej nie miałem okazji trenować kolarstwa. Tylko kręciłem się na rowerze to tu, to tam. Czasem jechałem w ogonie na grupowych przejażdżkach i ledwie dojeżdżałem do domu. Raz wystartowałem w Tour de Pologne Amatorów. Uzyskany czas nie zachwyca. Jest nad czym pracować.


winne-2

Wyczytałem w internecie, że trenowanie to dla amatora samo zło. Wykonywanie planów treningowych ogranicza wolność kolarza i pozbawia go przyjemności z jazdy. Bardzo ciekawe, jeśli pisze to ktoś kto dużą część życia trenował. Dla mnie brak kondycji jest największym ograniczeniem dla wolności na rowerze. Są trasy, które chciałbym przynajmniej raz w życiu przejechać ale wiem, że dziś nie jestem w stanie. Nawet jeśli pokonam je siłą woli, to niewiele będzie z tego przyjemności. Trening to szansa zrealizowania takich rowerowych marzeń.

Wróćmy do planów treningowych. W lutym, po powrocie z Calpe, Pan Trener z TWW rozpisał mi pierwszy tydzień ćwiczeń. Używamy to tego programu Training Peaks. Jest PRO. Widziałem, że Michał Gołaś też go używa – chwalił się na FB. Program bardzo podobny do Stravy i Endomondo ale ma dużo dodatkowych parametrów ważnych dla oceny treningu. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie wiem co znaczą (dla przykładu – IF, Grade, VAM i VAM W/kg). Mam tylko pewne domysły. W sumie to bez ich znajomości mogę wykonać trening.

winne-3

Przy bardziej skomplikowanych ćwiczeniach muszę wyjeżdżać na trasę ze ściągą. Naklejam ją na ramę roweru. Wtedy się nie gubi (zdjęcie wyżej). Niektóre ćwiczenia są dość skomplikowane (zdjęcie niżej) – przynajmniej dla mnie. Trzeba jeździć w wyznaczonej strefie tętna, wyznaczonej strefie kadencji i przez określony czas. Dodatkowo nikogo nie rozjechać rowerem lub nie dać się rozjechać.

Zrzut ekranu 2015-04-19 22.26.53

Początki są trudne. Czujesz się jak kierowca na kursie na prawko, który musi ogarnąć w jednej chwili kilka czynności w samochodzie. Dodatkowo trzeba znaleźć odcinek drogi na którym będziesz w stanie jechać przez określony czas z zachowaniem pozostałych parametrów. To się tylko wydaje takie łatwe – albo ja jestem ułomny. Pogoda zła, też jeździsz. Oczywiście jest trenażer ale na tej maszynie tortur ja wytrzymuję max 60-90 minut. Niektóre ćwiczenia są dłuższe.

Po kilku tygodniach “walki”, jestem zadowolony. Moja wolność na rowerze ucierpiała mało. Wyjeżdżam na znane mi trasy kilka razy w tygodniu i mam jakiś cel. Ćwiczenie do zrobienia. Nie kręcę się w kółko bezmyślnie. Trening urozmaicił mi jazdę.

Najważniejsza rzecz na koniec. Są postępy! Okoliczne podjazdy stały się trochę łatwiejsze do podjechania. Na ostatniej przejażdżce grupowej nie jechałem w ogonie. Trening kolarski ma sens!

About dwabaranki

Leave a Reply